Salezjański Zespół Szkół Publicznych "Don Bosko" w Świętochłowicach
Aktualności
Wielka Majówka 2010
03.06.2010, 00:30
Dodał: Admin

Nadszedł czas podsumować, kolejną wyprawę organizowaną przez naszą szkołę zwaną „Majówką”. Po ubiegłorocznej wyprawie na Korsykę i Sardynię, w tym roku założenia młodzieży z Salezjańskiego Zespołu Szkół Publicznych „Don Bosko” z Świętochłowic były wyjątkowo ambitne. Aby pokonać w 10 dni 8 tysięcy kilometrów. Pomysłodawcą projektu była jak corocznie mgr Alina Wojdyło nauczyciel geografii. Pielgrzymować do najsłynniejszych sanktuariów maryjnych, sprawdzić jak zimna jest woda w oceanie jak piękna jest Lizbona jak wysoki jest most Millau jak skalisty i angielski jest Gibraltar jak islamski i oryginalny jest Tanger jak romantyczny jest Avignon i jak bawarskie jest Monachium. Dotarliśmy na koniec naszego kontynentu, z którego odpływali wielcy żeglarze i odkrywcy. Zobaczyliśmy stadiony znane z ligi mistrzów ale co najważniejsze spędziliśmy ze sobą 10 dni. Oglądnęliśmy w autokarze masę różnych filmów i zjedliśmy tonę niezdrowych zupek. Jednak mam nadzieję, że wszyscy oglądając zdjęcia będziemy tę wyprawę mile wspominać. Ale wróćmy do początku. Wyruszyliśmy z parkingu szkoły 30 kwietnia 2010 r. Najtrudniejszym etapem było dotarcie do Sanktuarium Maryjnego w Lourdes. Po 26 godzinach podróży przejechawszy najwyższym mostem na świecie Viaduc de Millau ( 341 m) dotarliśmy na miejsce. W niedzielę 02 maja mieliśmy możliwość uczestniczyć w mszy świętej w górnej bazylice sanktuarium, dotknąć ścian groty objawień oraz obmyć się i zaczerpnąć wody z cudownego źródełka. Pogoda nam niedopisywała ale specyfika miejsca oraz obecność 2 tysięcy wolontariuszy Zakonu Maltańskiego wraz ze swoimi podopiecznymi ubranych w słynne czarne peleryny z czerwonym krzyżem maltańskim rekompensowały trudy zmęczenia. 03. maja jako pierwsza grupa znaleźliśmy się na placu przed Sanktuarium Najświętszej Marii Panny w Fatimie. Pusty plac i perspektywa sanktuarium robiła ogromne wrażenie. Atmosferę potęgował też fakt, iż  za parę dni w tym samym miejscu pielgrzymować będzie Ojciec Święty Benedykt XVI. Następnie udaliśmy się do uroczego miejsca domów rodzinnych pastuszków Franciszka, Hiacynty i Łucji, które zachowały się tak jakby czas się zatrzymał. Następnym celem był Ocean Atlantycki, który przywitał nas silnym wiatrem, piaskiem i olbrzymimi falami. Kolejnego dnia czekała na nas Lizbona. Zwiedzanie rozpoczęliśmy od miejsca u stóp Pomnika Chrystusa Zbawiciela. Następnie udaliśmy do dzielnicy Belẽm ( Betlejem ) gdzie znajduje się twierdza, która pamięta najsłynniejszych i najbardziej odważnych odkrywców. To z tego miejsca rozpoczęła się przygoda i historia zdobycia nowego świata. To tu przed pięciuset laty Vasco da Gama szykował się do dalekiej podróży, kiedy to odkrył morską drogę do Indii. Dziś wznosi się tu pomnik Wielkich Odkrywców w kształcie karaweli, na której dziobie stoi Henryk Żeglarz. Będąc w Lizbonie nie sposób nie przejechać się tramwajem oraz nie zobaczyć panoramy górnej i dolnej Lizbony z perspektywy Elewatora – słynnej windy widokowej i nie zasmakować fantastycznej portugalskiej kuchni. Dzień zakończyliśmy wejściem na stadion Benifica Lizbona a następnie dla równowagi udaliśmy się pod stadion Sportingu Lizbona (nasz portugalski kierowca był sympatykiem Sportingu więc nie wybaczył by nam tego zaniedbania). Kolejny punkt programu to Gibraltar  - skała stojąca na ujściu morza śródziemnego, która swoim pięknem ujmuje każdego. Jej odmienność od otaczających terenów sprawia, że jest jednym z ciekawszych regionów nie tylko na naszym kontynencie ale i na świecie. To maleńka Wielka Brytania z wszystkimi swoimi najlepszymi i najbardziej charakterystycznymi elementami. Przejście po pasie startowym samolotów, wrzucenie kartki do typowej brytyjskiej skrzynki oraz wydana reszta w funtach które mają na rewersie skałę gibraltarską. To również stąd roztacza się piękny widok na Afrykę. Wieczór spędziliśmy w uroczej miejscowości Tarifa, najbardziej wysuniętej na południe kontynentu europejskiego ( 14 km do Maroka ) gdzie przyjęto nas wyjątkowo uroczyście. Miejscowość ta słynie z wysokich fal sprzyjających uprawianiu surfingu.  To właśnie miejsce jest od lat mekką wind jak i kite surferów. Co trzeci sklepik to deski dla surferów. Samo miasto posiada wiele starych krętych uliczek i pozostałości warownych.  Kolejnym wyzwaniem było dopłynięcie do jednego z najsłynniejszych miast Maroka - Tangeru, które ma bardzo bogatą historię. To tu kręcono słynne sceny z filmu „Casablanca” . Ale miasto ma też złą sławę, dlatego też wymaga od zwiedzających szczególnej ostrożności. Z przewodnikiem marokańskim udało nam się zakosztować wszystkiego tego co jest charakterystyczne dla klimatów państw islamu. Zobaczyliśmy w Medynie typowy targ rybny, życie codzienne, sklepiki. W trakcie zwiedzania byliśmy nagabywani do kupowania i konieczności targowania się. Nawet nie zorientowaliśmy się, kiedy przewodnik zaprowadził nas na szczyt najwyższego w mieście cyplu zwanego Kasbah skąd rozpościera się przepiękny widok na Zatokę Tanger i Cieśninę Gibraltarską. Następnie po wypiciu słynnej herbatki z miętą udaliśmy się na prom. W ten sposób skończyła się nasza przygoda z Afryką. Wieczorem musieliśmy wyjechać w kierunku Francji, ponieważ kolejnym naszym zadaniem było dotarcie do dawnej siedziby papieży okresu XIV wieku Avignon. Pałac papieski i ogrody słyną z przepychu i z niezwykłych gatunków roślin ale przede wszystkim rozsławionego przez Ewę Demarczyk pozostałości mostu w Avignon. Koniec naszej podróży to stolica Bawarii – Monachium. Po noclegu w Jugendhotel gdzie spotkaliśmy dzieci i młodzież z różnych części Europy, rankiem udaliśmy się na pełniącego rolę monachijskiego rynku Marienplatz gdzie zbierali się od samego rana sympatycy i kibice Bayernu Monachium świętujący mistrzostwo Niemiec w strojach drużyny ale także w tradycyjnych strojach bawarskich. Atmosfera świętowania była powszechna na ulicach ale przede wszystkim w słynnej piwiarni Hofbräuhaus. Na zakończenie naszej przygody podjechaliśmy pod stadion Allianz Arena aby podziwiać metaliczną i prawie kosmiczną konstrukcję stadionu Bayernu Monachium. Teraz pozostało nam tylko wrócić szczęśliwie do domu i na zdjęciach już na spokojnie rozpamiętywać to co zobaczyliśmy.

 

Oprac. Uczestnicy wyprawy.

Copyright 2008 © by langus.eu. All rights reserved.